Wybór szkoły podstawowej – co jest dla mnie ważne

Luty. Spadło na mnie jak grom z jasnego nieba, ze luty to czas, kiedy wybiera się już szkołę dla dziecka. Papiery, podania, ale przede wszystkim wybór!

Szkoła mnie przeraża. Słucham znajomych, czytam fora rodziców, śledzę dziennikarzy zajmujących się edukacją. Przeładowane szkoły, plany zajęć kończące się o 18. Stresy, kolejki do psychologów, przemoc, agresja, szykany.

Jak wybrać dobrze? Jak wybrać najlepiej? Czym sie kierować przy wyborze szkoły podstawowej?

Jeśli chodzi klasy początkowe strasznie drażni mnie ocenianie kilkulatków. Już nawet w programach nauczania i ustawach zobligowano wyłącznie do ocen opisowych. Ale nauczyciele wiedzą swoje. Stygmatyzują 7 latków znaczkami W (wspaniale), Ś (średnio) itp – czym to się rożni od ocen???

Drugą sprawą są zadania domowe dla kilkulatków. Rysowanie szlaczków itp. Czy 7 godzin w szkole nie wystarcza dziecku na pracę? Czy dorosły też pracuje 8 h dziennie i jeszcze w domu kilka godzin siedzi nad praca? Badania mówią, ze kreatywnie człowiek dorosły może pracować 4-5 godzin. A od dzieci wymagamy więcej??

Słyszałam nawet tłumaczenie, że prace domowe w tym wieku są po to, by przyzwyczaić się, że będą niezbędne w VI czy V klasie. Czyli dziecko ma poświęcać czas na zabawę przez 4 lata, by…. przyzwyczaić się?? Nie rozumiem, nie znam argumentów, które by do mnie przemawiały. … Jestem bezradna…

Co biorę jeszcze pod uwagę? Szacunek do dziecka… Wysłuchiwanie dziecka… Indywidualne podejście.. Możliwość rozwoju w tym kierunku, w którym na prawdę che się rozwijać. Nie jest dla mnie problemem 3 z przyrody czy 1 z niemieckiego. Skoro dziecko moje jest uzdolnione matematycznie – ciesze się. Nie chcę by było najlepsze z wszystkiego.

Nie wiem co mnie czeka w szkole.

Skłaniam się ku nieco alternatywnym szkołom, w duchu amerykańskim, w Poznaniu są i takie. Tu jednak mąż wyraża veto. On ma bardziej tradycyjne podejście. Ja z kolei wyrażam veto jeśli chodzi o szkolę muzyczną. Nie chcę dziecka obciążać dodatkową porcją nauki i ćwiczeń po szkole. Chcę by miało czas na zabawę i … nudę.

Kompromisowo będzie to więc szkoła społeczna, która przekonuje mnie mniejszą liczbą dzieci, bardziej indywidualnym podejściem, normalnymi godzinami zajęć, możliwościami rozwoju w określonym kierunku.

Czas pokaże. Zawsze można zmienić szkołę, ale chciałabym oszczędzić tego dziecku, wiedząc jak przywiązuje się do określonego środowiska i przyjaciół.

Komentarze

comments

Dodaj komentarz