Antybiotyki ratują życie!

Antybiotyki. Nati właśnie dostała drugi w tym roku. Sto razy zastanawiałam się czy jej wykupić, bo przecież tyle się mówi o nadużywaniu antybiotyków. Powstają nowe szczepy bakterii, odpornych na antybiotyki, uzależnienia, nabyte odporności. Słyszę, że lepsze sterydy niż antybiotyki. To wszystko paraliżuje mnie przed podaniem mojemu dziecku zapisanego leku. Bo może jutro przejdzie, bo może to jednak wirus, może wystarczą same inhalacje…
Po chwili na szczęście pukam się w głowę.

Cała ta paranoja o antybiotykach powoduje, że narażam moje dziecko na poważne choroby i cierpienie nie podając mu antybiotyku.  Co ważne, antybiotyku zapisanego przez zaufanego lekarza, który nie szasta receptami i który leczył mi już niejedne zapalenie wyłącznie oskrzeli inhalacjami.
Doszłam do wniosku, że strach i kampania antyantybiotykowa może przybierać skutki kampanii antyszczepionkowej…
Czy wkrótce przestaniemy brać antybiotyki ze strachu?? Potrzebujemy rozsądnego podejścia. Antybiotyki ratują życie. Dosłownie i codziennie. Ich wynalezienie 90 lat temu przez Alexa Fleminga było jednym z najważniejszych odkryć medycyny.  Uratowały setki istnień. Nie traktujmy teraz ich jak zło!

Rozumiem, że nadal jest grono lekarzy, którzy przepisują je “na zapas”. A wirusy to jednak najczęstsza przyczyna wizyt u lekarzy.  Rozumiem argumenty o nadużywaniu. Bo ile można brać antybiotyków w roku? Ale te kampanie i brak zaufania do lekarza, lub w dobie korporacyjnych med-abonamentów, chodzenie za każdym razem do innego lekarza, powoduje, że nie mamy zaufania i zastanawiamy się, czy rzeczywiście ten antybiotyk jest potrzebny…

Jeśli zaciekawił cię ten artykuł, będzie mi miło, gdy POLUBISZ nas na Facebooku i będziesz obserwować nasze rodzinne perypetie.
Jeśli uważasz, że ten wpis może komuś się przydać – udostępnij go!

Nebulizacja i inhalacja niemowlaka

Komentarze

comments