Balerina, czyli historia z pasją

W moim rodzinnym domu mama miała zwyczaj zapisywania złotych myśli na ozdobnych karteczkach i przyklejania ich do ścian. Jedna z tych złotych myśli utkwiła mi szczególnie… Jaka?

Zanim Wam powiem, muszę przyznać, ze nie jestem fanką zaplanowanych zajęć pozalekcyjnych. Nie chcę by moje dziecko po szkole jeździło codziennie na gimnastykę, hiszpański i tenis. Uważam, że czas popołudniami jest na kreatywną zabawę, a nie na naukę. Jednak, z drugiej strony, chcę by dziecko rozwijało swoje pasje, i próbowało tego, co go w danym okresie fascynuje.

Natalia miesiąc temu obejrzała bajkę Balerina (polecam!) i od tej pory codziennie tańczy balet. Powiedziała, że chce iść do szkoły baletowej i ubłagała u mnie zakup baletek i kostiumu. Akurat z pobliskiej szkole tańca są wakacyjne zajęcia otwarte z baletu dla dzieci, więc dziś wybraliśmy się na próbę. Myślałem, że moja nieśmiała córeczka wybiegnie po 5 min, że chce do domu. Tymczasem wybiegła po 60 minutach z okrzykiem, że ona chce tu chodzić. Wygląda więc na to, że zagościmy na tej sali nieco dłużej.

Baletnica

A mi teraz głupio, że zwątpiłam, że moja 4,5-latka nie wie czego chce. I nawet jeśli rozmyśli się po miesiącu, oczywiście będę ją namawiać by kontynuowała naukę baletu, ale nic na siłę. Jeśli wpadnie na pomysł, że jednak chce trenować judo, też jej to w miarę możliwości umożliwię. Bo zajęcia pozalekcyjne z pasji to dla mnie rzecz warta inwestowania czasu i pieniędzy. Natomiast zajęcia pozalekcyjne z musu, zamieniłabym na zabawę w chowanego…

Balerina bajka

Bo.., jak głosiła karteczka na ścianie w kuchni, wszystko co wymuszone, jest nietrwałe...

Bo właśnie o tym była Balerina. Pasja kontra wymuszona perfekcja. Zgadnijcie, którą wygrywa 😉

 

Jeśli zaciekawił cię ten artykuł, udostępnij go! Będzie mi również miło, gdy POLUBISZ nas na Facebooku i będziesz obserwować nasze rodzinne perypetie.

Zobacz też:

Co warto zobaczyć w Ustce z dzieckiem?

Komentarze

comments