Dlaczego wierzę w Anioły?

Gdy Nati miała kilka miesięcy raczkowała sobie pod stołem. Nagle spadła z hukiem oparta o ścianę ciężka płyta, jakiś blat, nie pamiętam dokładnie. Wylądowała tuż od jej głowy. Trochę dalej i moje dziecko byłoby kaleką. I w tym momencie doceniasz znaczenie centymetrów..
Parę dni temu Laura próbowała usiąść na zjeżdżalnię w tak dziwny sposób, że znalazła się w powietrzu na samym jej szczycie. Udało mi się ją złapać w ostatniej setnej sekundy, zanim wylądowała 1,5 m niżej. I tym razem doceniłam znaczenie sekund…

W ciągu ostatnich kilku miesięcy moje dzieci zaliczyły więcej podobnych “lotów” z krzesełka, ze stołu, z wózka. W ostatniej chwili ratowały je czyjeś dłonie chwytające za bluzkę lub za sukienkę, czy podstawione w ostatnim momencie ręce.

Bo nie bez powodu mówi się, że przy dzieciach trzeba mieć oczy dookoła głowy.

Albo co najmniej dwa anioły, które są twoim refleksem, twoimi oczami i twoimi rękami.

Oczywiście nie ominęły nas siniaki, dwa wybite częściowo zęby, połknięte przedmioty, rozcięte łuki brwiowe.

Brzmi trochę jak w patologicznej rodzinie… Ale zapewniam was, że jesteśmy normalną, kochającą się,  modelową rodziną 2+2.

Po prostu nie ściemniam, że nasze dzieci są przykładem chodzącego wdzięku, roztropności i “grzeczności”.

Przyznaję, że pozwalam im skakać po meblach,

wspinać się na samochody,

wdrapywać po drzewach.

I tak, przyznaję, że nieraz mi głupio u lekarza, gdy przychodzę z posiniaczonym dzieckiem.

Ale dzieciństwo ma swoje prawa. Całe szczęście, że nie skończyło się to jakąś tragedią.

Patrząc jednak na te wszystkie sytuacje, w których sekundy, czy milimetry dzieliły nas od nieszczęścia, mogę z całą pewnością stwierdzić, że wierzę w Anioły.

A one wierzą we mnie.

 

Zobacz też:

Paradoks ilorazu miłości

Gdy niemowlę chce się podrapać… Alergia a AZS.

Komentarze

comments

Jedna myśl na temat “Dlaczego wierzę w Anioły?

Dodaj komentarz