Odnawianie metalowego kwietnika

Wyobraźcie sobie, że to cudo stało koło mojego bloku przy śmietniku. Nie namyślając się długo, chwyciłam je pod pachę i wzięłam do mojego mini ogródka. Piękne stare metalowe kwietniki! Postanowiłam je odmalować i odnowić.

Takie skarby na śmietniku!

W tym celu zakupiłam odpowiednie towary w Castoramie w postaci:

  • czarnej farby do metalu
  • papieru ściernego o ścieralności 400
  • pędzla

I to wszystko! Kwietniki było w kiepskim stanie. Pordzewiałe, brudne, z ubytkami. W pierwszym odruchu chciałam je pomalować na biało, ale później stwierdziłam, że w oryginale były czarne, więc nich tak zostanie.

Oczywiście nie było mowy bym kwietniki odnawiała sama. Natalia wdziała gumowe rękawiczki działała wraz ze mną. Zaczęłyśmy od umycia kwietników, porządnie je szorowałyśmy, odłamując jednocześnie starą farbę, która odchodziła płatami. Potem przyszła kolej na wygładzanie powierzchni papierem ściernym.

Mały pomocnik.
Szlifowanie to ciężka praca

Odnawianie metalowego kwietnika nie jest łatwą sprawą. Niestety nie jestem osobą cierpliwą i wszystko do czego się zapalam szybko mi się nudzi, wprost proporcjonalnie do ubytku sił, więc powierzchnia metalowych elementów z chropowatej, wcale nie zamieniła się w gładką. Ale to nic. I tak było o niebo lepiej!

..a malowanie najlepsza zabawa!

Teraz przyszła kolej na najlepszą zabawę dla Nati, czyli malowanie! Tutaj popełniłam jeden błąd, bo nie kupiłam takiej farby, którą można kłaść od razu na rdzę. I nie miałam żadnego innego impregnatu. No, ale komu by się chciało jechać oddawać…

Cała zabawa zajęła nam około 2 godzin. Efekt był naprawdę warty zachodu.

Ogólnie kwietniki wyszły wspaniale. Super prezentują się w moim ogrodzie!

Odnowione metalowe kwietniki prezentują się przepięknie!

Odnowione metalowe kwietniki prezentują się przepięknie!

Poczytaj też:

Zdrowe naleśniki – tylko cztery składniki

Komentarze

comments