Zdrowe naleśniki – tylko cztery składniki

Naleśniki, placuszki, to ulubione śniadanie moich dzieci. Zawsze więc staram się, by znalazło się w nich coś zdrowego. W pierwszej kolejności eliminuję białą mąkę, którą jak wiadomo, nie wnosi nam nic wartościowego oprócz kalorii. Jeśli już ją stosuję to zawsze wybieram tą z najwyższym numerem – te najpopularniejsze to 450, 500, ale jest też i 650 i to ta jest najlepsza, gdyż najmniej oczyszczona z naturalnie występujących w niej minerałów, witamin i błonnika.

Zdrowe naleśniki, ze zdrowymi dodatkami typu miód czy świeże truskawki, to najfajniejsze śniadanie dla dziecka. Szybkie, proste naleśniki, tylko z trzech składników! Im mniej tym lepiej. I szybciej 🙂

  • Mąka orkiszowa pełnoziarnista (ewentualnie 1/4 dosypuję mąki białej najwyższego typu) – 1 szklanka
  • Jajko (ekologiczne lub z wolnego wybiegu)
  • Woda (kranówa)
  • Łyżeczka ciemnego cukru trzcinowego

I to wszystko! Reszta zależy od Twojej inwencji! Możesz dodać amarantusa, albo plasterki jabłka, albo ziarna jakie lubisz. W placuszkach da się przemycić dużo dobrych rzeczy! 🙂

 Zdrowe naleśniki tylko z 4 składników

Szklankę mąki, lub pomieszanych mąk, wsypujemy do miski. Dodajemy 1 jajko i łyżeczkę ciemnego cukru.

 

Dodajemy ok 1 szklankę wody i energicznie mieszamy. Ciasto powinno być lejące. Na tym etapie możemy również dodać np ziarna amarantusa czy inne ulubione składniki.

Wiele zależy od sposobu smażenia. Naleśniki można smażyć na dwa sposoby. Na rozgrzanej patelni z olejem, wychodzą nam wtedy takie z chrupiącą skórką na obrzeżach (na drugim planie). Na rozgrzanej, natłuszczonej patelni, ale bez oleju, wychodzą nam naleśniki gładkie jak papier (te bliżej na zdjęciu). Od Was już zależy na jakie zdrowe naleśniki macie ochotę 🙂

A teraz pozostaje już tylko wszamać je na sucho, z miodem lub owocami. W wersji niezdrowej, przynaję, posypuje je Nati czasem odrobiną białego, niezdrowego cukru pudru.

Smacznego!

Jeśli zaciekawił cię ten artykuł, będzie mi miło, gdy POLUBISZ nas na Facebooku i będziesz obserwować nasze rodzinne perypetie.
Jeśli uważasz, że ten wpis może komuś się przydać – udostępnij go!

Zobacz także:

Mój dom, czyli świątynia footballu.

Komentarze

comments