Złamana kość nadgarstka – czyli matka w gipsie

Miałam plan nauczyć Nati jeździć na łyżwach. Myślałam nawet o sekcji. To taki piękny sport, trochę balet, trochę wyścigi. Niestety w tym sezonie już jej nie pouczę. Nie wiem też czy odważę się w przyszłym sezonie. Wszystko przez ostatni zjazd na lodowisku. Już byłam przy bandzie, jeszcze 10 metrów i schodzę, Nati już czeka przy drzwiach. I trach. Chwila nieuwagi i upadek w tył. I oczywiście odruchowo podparłam się prawą ręką… Gdy ją podniosłam do góry nie przypominała tej, sprzed chwili. Ogromny ból i szok.

Jak złamałam rękę

Nie wiem jakim cudem zdjełam łyżwy sobie i Nati. Ręką spuchła i ewidentnie zmieniła kształt. Później się okazało, że kość promieniowa się przedmieścila. Co ciekawe moją pierwszą reakcją było wyparcie. To pewnie nic, zwichnięcie, zaraz przejdzie. Zgrywałam twardzielkę, by Nati nie miała traumy. Co ciekawe poszłam z tą załamaną ręką obok do Lidla, bo obiecałam Nati ciasteczka. Ale było bardzo źle. Nie było mowy o powrocie autem, zamówiłam ubera i zadzwoniłam do Wojtka by czekał w szpitalu. I dopiero w uberze rozkleiłam się totalnie. Zaczęłam szlochać z bólu i wściekłości…

Nastawienie kości promieniowej

Wojtek przejął dzieciaki a ja zostałam na SOR na Lutyckiej. Abstrahując już od czekania kilku godzin, diagnoza – złamanie dalszej części kości promieniowej z przemieszczeniem, złamanie wyrostka rylcowatego. Złożyli mnie, założyli gips, wysłali na RTG, później znów zdjeli gips, ponownie złożyli i znów RTG. Obyło się bez operacji, co mnie cieszyło bardzo, ale później okazało się, że właściwie powinnam ich błagać o operację. Zaoszczedziloby mi to krzywego zrostu..

Gips w przypadku złamania kości promieniowej w nadgarstku z przemieszczeniem jest zakładany do ramienia. Wszystko po to, by właśnie kość się nie przesunęła.

Psychiczne katusze w gipsie

Pierwsze dni były dziwne. Zakupiłam temblak i jakoś dawałam radę z silnymi tabletkami na receptę. Ale odstawilam je po 2 dniach, bo strasznie kręciło mi się w głowie. 3 albo 4 dnia przyszedł kryzys. Myślałam, że oszaleje w gipsie. Swedzialo, drapało, ale najgorsze było psychiczne uczucie uwięzienia. Jakbym była zamknięta w trumnie, pogrzebana żywcem. Mąż patrzył melisę, uspokajał.. Myślałam, że rozerwę ten gips, że nie wytrzymam w takim stanie tygodni. Wzięłam znów tabletki, przespałam noc i po 12 h głowa się uspokoiła. Przetrwała gipsowy kryzys. I co najważniejsze nie powrócił on już przez tygodnie.

Każdy ortopeda co innego

Co tydzień chodziłam na RTG, by sprawdzić, czy kość jest na swoim miejscu. Na moje oko kość przesunęła się już po 3 tyg, ale lekarz zauważył to po 5 tyg i wystawił skierowanie na operację. W szpitalu chirurg specjalista od ręki odesłał mnie mówiąc, że teraz na operacje już za późno, bo tkanki są miękkie i teraz złamaną rękę trzeba będzie 6 tyg rehabilitować i dopiero jak zakres ruchów będzie ograniczony, trzeba zrobić operację korekcyjną.

Wyszłam totalnie skołowana. Jeden ortopeda wysyła mnie na operację, drugi mówi, że za późno. Wkurzyłam się i umówiłam do najlepszej kliniki ortopedycznej z rekomendacją FIFA (Rehasport) na konsultację. A tam chirurg ręki potwierdził, że żadna operacja nie wchodzi w grę i że przesunięcie kości jest niewielkie i być może będzie pełny zasięg. Czasem rentgen pokazuje bardzo zły zrost kości nadgarstka, a ręka funkcjonuje prawidłowo, a czasem odwrotnie: na rtg jest źle, a funkcja ręki zupełnie prawidłowa…

Ręka po zdjęciu gipsu

I co zrobił najlepszy specjalista? Zdjął mi gips… Byłam w szoku. Rano rozważali operację, a wieczorem, po 5 tygodniach od złamania ręki w nadgarstku, zdjeli mi gips.

Strasznie się bałam, że nie ma zrostu, że jest za wcześnie, że ręką mi się połamie za chwilę znowu. Nieco uspokoiła mnie pielęgniarka, która mówi: Przyszła Pani specjalnie do tej kliniki i specjalisty, niech mu pani zaufa. I postanowiłam zaufać..

Moja ręka po zdjęciu gipsu wyglądała koszmarnie. Spuchnięta jak bela, zakres ruchu zerowy. Ból i strach… Byłam załamana..

CZYTAJ DALEJ – – >

Komentarze

comments

Dodaj komentarz